Projekty‎ > ‎

Misja obserwacyjna na wyborach prezydeckich na Ukrainie

opublikowane: 9 maj 2017, 23:32 przez Opus Humanum   [ zaktualizowane 9 maj 2017, 23:32 ]

Na pewno z zadowoleniem (a może nawet i z dumą ;-) informujemy, że dwóch członków naszego stowarzyszenia wzięło udział w misji obserwacyjnej Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie podczas przedterminowych wyborów prezydenckich na Ukrainie. Obydwaj trafili na wschód kraju - do Dniepropietrowska i Charkowa (początkowo jeden z nich miał trafić do Ługańska, ale ostatecznie OBWE odwołało obserwację w obu separatystycznych obwodach - niewiele z resztą byłoby tam do obserwowania...). Wyjazd na wschód w praktyce oznaczał jak się okazało przede wszystkim problemy rozliczeniowe (limity na wypłaty z bankomatów, zakaz wymiany grzywien na inne waluty przez "inostrańców" itp.) oraz... niemal absolutny brak śladów kampanii wyborczej - ciekawa odmiana po Kijowie, w którym trudno było zrobić choć trzy kroki nie dostając pięciu różnych ulotek ;-). Nic z resztą dziwnego - główni kandydaci (Julia Tymoszenko i Petro Poroszenko) doskonale zdawali sobie sprawę, że szukanie zwolenników nie ma zbyt wielkich szans w "mateczniku" Partii Regionów, a sama Partia Regionów (a właściwie ci, którzy jej jeszcze nie porzucili) przyczaiła się - jak i jej zwolennicy. Dodawszy do tego błyskające tu i ówdzie na murach hasła wzywające do bojkotu wyborów oraz powszechny brak wiary, że mają one jakiekolwiek praktyczne znaczenie trudno się dziwić, że frekwencja we wschodnich obwodach z trudnością przekroczyła 35%. Nie wspominając już o tym, że w obwodach ługańskim i donieckim wybory odbyły się na ok. 1/3 powierzchni każdego z nich - na obszarach, które kontrolowała strona rządowa. Co ciekawe, na wschodzie tuż za Petrem Poroszenką finiszował Michaił Dobkin (oficjalny kandydat Partii Regionów, były gubernator obwodu charkowskiego) - obydwaj zdobyli po nieco ponad 30% głosów. Daleko dalej była Julia Tymoszenko i Sergiej Tyhipko (przewodniczył Partii Regionów, ale mimo deklaracji chęci kandydowania nie uzyskał poparcia partii) - po około 10%. Pozostali kandydaci uplasowali się na poziomie planktonu.
Samo obserwowanie wyborów (zarówno przez naszych członków, jak i misję OBWE jako taką (oficjalną informację OBWE o przebiegu wyborów w języku angielskim można znaleźć tutaj) nie doprowadziło do wykrycia jakichkolwiek godnych uwagi uchybień. Niewielkie problemy sprawiły tylko nowelizowane w ostatniej chwili przepisy, które miały umożliwić głosowanie uchodźcom z Krymu oraz separatystycznych obwodów - części takich wyborców zdarzało się odejść z kwitkiem zamiast kartki do głosowania, nie miało to jednak wpływu na wyniki.
Petro Poroszenko już pięć minut po zamknięciu lokali wyborczych wystąpił na konferencji prasowej, w której z pozycji zwycięzcy 
Euromajdan - spalony budynek związków zawodowych.
podziękował za poparcie i zaufanie swoim wyborcom. Świadczyło to z pewnością o dużej pewności siebie - cesze, która z pewnością przyda się na zdobytym stanowisku. Wszak wymuszone przez Euromajdan zmiany w konstytucji sprawiły, że prezydent Ukrainy z "prawie Putina" przesunął się niebezpiecznie blisko "prawie Komorowskiego" - przynajmniej pod względem kompetencji. Biorąc pod uwagę wyzwania stojące przed Ukrainą, czyli kryzys gospodarczy, drakońskie wymogi Międzynarodowego Funduszu Walutowego, bez których państwo nie uzyska pomocy w walce z tym kryzysem, stowarzyszenie z Unią Europejską (wbrew pozorom pod względem gospodarczym niekoniecznie otwarcie na Europę przysłuży się Ukrainie), wojnę domową na wschodzie kraju i przynajmniej "zimną wojnę" z Rosją (wspierającą separatystów i żądającą horrendalnych cen za gaz, bez którego z kolei pojęcie "zimnej wojny" za pół roku nabierze dla Ukraińców nowego, bardziej dosłownego znaczenia) oraz niemal już zapomniany (nie de jure oczywiście, ale de facto), acz nieakceptowalny dla Ukrainy ze względów wizerunkowych problem bezkrwawego przyłączenia Krymu do Rosji (przy okazji czego, o czym u nas ze zrozumiałych względów głośno się nie mówi, 1/3 ukraińskich garnizonów po prostu wybrała udanie się do domu, a 1/3 - przejście na żołd Rosji, czyli formalnie rzecz biorąc - agresora), pozostaje życzyć Poroszence (i Ukrainie), żeby tej pewności siebie mu nie ubyło. Najlepiej - uzasadnionej...
Comments